• Wpisów: 49
  • Średnio co: 21 dni
  • Ostatni wpis: 1 rok temu, 09:57
  • Licznik odwiedzin: 11 808 / 1073 dni
 
queenlive
 
- Tam nikogo nie ma - z pełnym opanowaniem stwierdziła Megan i spokojnie usiadła na krzesle - Ubieraj się, dobra ?
- Ale..
- Dość ! Mam Cię już dośc ! - nagle kuzynka Stiny poderwała się z miejsca i podeszła szybkim krokiem do swojej przyjaciółki , chyba chciała ją uderzyć w twarz - Chcesz to radź sobie sama. Ja stąd idę. A Ty rób co uważasz za stosowne, tylko do mnie potem z płaczem nie przychodź.

Kroki na schodach. Megan schodzi na dół. O nie już po mnie..

- Dobra poczekaj ..- Marry szybko złąpała ją za rękę i przytuliła się do niej - Przepraszam Cię , na nie wiem co amm już robić.
- Ubierz się, ja tu na Ciebie czekam.

Dotknęłam ręką kieszeni, aby sprawdzić czy napewno mam telefon przy sobie. Po cichu wstałam i szłam blisko ściany aż do drzwi.
Bezgłośnie otworzyłam je i wyszłam.
Muszę znaleźć szybko jakąś taksówkę albo iść na autobus.

Niebawem wstanie słońce , a Marry i Michael staną przed ołtarzem jak gdyby nigdy nic.
Autobus nr. 144! O ten jedzie pod  mój hotel .

- To Ty - zaczepia mnie mężczyzna  , którego w pierwszej chwili nie poznaje, ale gdy zajmuje miejsce obok mnie na mojej twarzy pojawia się uśmiech- Zapłać mi.
- Za co ? - wytrzeszczam oczy i patrzę na niego zdziwiona . To ten striptizer, dobrze myślicie - Wybacz , ale ja Cię nie wynajmowałam.
- Dobra nie to nie - wzrusza ramionami i wstaje - Ale pamietaj, że mógłbym Ci pomóc.

Odwracam głowe w stronę szyby twierdząc, że jego usługi mi są zbęde. Meżczyzna dłużej mnie nie męczy i przesiada się do przodu.
Podziwiam miasto, ludzi chodzącym po ulichach.. i nagle coś sobie uświadamiam.

- A poświadczysz , że spałeś a panną młodą ? - zaczepiam go i liczę na to, że się zgodzi. Otstania deska ratunku.
- Za 10 tysięcy tak - uśmiecha się szyderczo i poprawia grzywkę.
- Daj mi swój telefon - wyciągam rękę w jego stronę - Zapiszę Ci swój numer i zadzwoń do mnie około 12 rano.
- Mam nadzieję, ze się dogadamy - klepie mnie po ramieniu i wysiada na swoim przystanku.

30 minut później zmęczona wchodzę do swojego łożka i szybko zasypiam.

***

Obudziłam się przed 10 rano. Kilka godzin snu stanowczo mi wystarczyło na regenerację sił.

- Poszłabym do kina – ziewnęłam i przeciągnęłam się na łóżku.

W tym momencie zobaczyłam przypiętą karteczkę na stoliku nocnym i jakieś słowa napisane czarnym pisakiem.

" Stina , idźcie z Danielem  odebrać suknię z pralni.Potem zadzwońcie i potwierdźcie rezerwację na wesele. Ja pojechałem do szpitala. Dziękuję Ci kochana przyjaciółko. Stefan :) ".

Odożyłam karteczkę na miejsce i wstałam powoli z łóżka. Przejrzałam się w lustrze i nie wyglądałam zbyt dobrze.

- Ile wczoraj wypiłaś ? - wygarnął mi Daniel, który wszedł właśnie do mojego pokoju trzymając w ręce niebieską sukienkę – Jedna dla Ciebie, druga dla Isabelle.
- Mhm.. - przytaknęłam głową i spojrzałam na niezbyt ładną dla mnie sukienkę. To mnie pogrubi ! - Ale ja mam sukienkę.

Tande przewrócił oczami i włożył do flakonu bukiecik biało- różowych róż. Kwiaty też swoje mam. Lilie.
Ale skoro Norwego to przyniósł.. coś mi tu nie pasuje ! Czyżby.. ?

- Ty i Isabelle będziecie druhnami – uśmiechnął się poklepał mnie po plecach – Wiem, że macie jakieś tam głupie porahunki z panną młodą, ale druhny po wczorajszym wieczorze się zatruły.
- Mogły więcej wypić – zasmiałam się i szybko zmyłam pozostałości makijażu.
- Na pewno wypiły troche więcej niż wy – odgryzł się i rzucił mi z szafy dżinsy i białą bluzę- Tak w ogóle to o któej wróciłyście ?

Weszłam do łązienki , zeby się przebrać i umyć zęby. Włosy tylko szybko rozczesałam i spięłam w kitkę. Popatrzyłam na przyjaciela  z obrażoną miną, a ten zuśmiechnąl się do mnie.

- Idziemy na śniadanie. Opowiesz mi wszystko po drodze – zamknął za mną drzwi i podał mi ramię, którego szybko się chwyciłam – No więc.. ?
- O Marisa ! - uśmiechnęłam się do blondynki, która mijała nas korytarzem. Ta jednak nic nie odpowiedziała, a na jej twarzy pojawił się tylko mały przelotny uśmiech. No cóż.. Nadal chyba jestem dla niej wrogiem.
- Weź.. - ciemny blondyn pociągnął mnie w stronę windy – Ona Cię nie lubi. Tak jest od zawsze. Chyba, ze coś się zmieniło.
- Rozmawiałam z nią wczoraj.. A dobra, nie wazne – machnęłam ręką i weszłam do windy -  A co do wczoraj.. Hmm.. Zbytnio nic nie pamiętam.

Teraz Daniel już się do mnie nie uśmiechał. Był poważny. Coś tam mruczał pod nosem , ale nic z tego nie zrozumiałam. Gdy winda się zatrzymała wysiadł z niej i poszedł w stronę restauracji na śniadanie.

- Nie poczekasz na mnie ? - zawołałam za nim, jednak ten nie zareagował na to. Zajęłam miejsce obok niego w stoliku przy oknie i patrzyłam na niego uproczywie. A on za wszelką cenę unikał mojego spojrzenia – Daniel. Nie wypiłam za dużo. Przysięgam.

Podniósł jedną brew do góry i uryzł kawałek tosta z dżemem. Rzuł dość długo , jednak nie odezwał się. Znam go już tyle czasu. Wiem o co mu chodzi. Mam się wytłumaczyć . Tak, o to mu chodzi.

Znamy się już kilka lat, a on traktuje mnie jak młodszą siostrę.. Wiem, martwi się, ale trochę zaufania!

- 2.. No może  3 drinki . I tyle – powiedziałam poważnie i nalałam sobie trochę soku pomarańczowego – Ogółem nie czułam się zbyt dobrze wczoraj. Znaczy się.. Dzisiejszej nocy. No, wiesz o co mi chodzi !
- Wiem, wiem – usiechnął się delikatnie, ale szczerze. O , już mu złość przechodzi – A co Ci się działo ?
- Isabelle Ci nie opowiadała ? - spojrzalam na niego zdziwiona. Przyłożyłam szklankę do ust, jednak momentalnie zrobiło mi się nie dobrze i ją odłożyłam.
- Nie rozmawiałem z nią jeszcze – wyjśnił i rozpiął jeden guzik – tuż przy samej szyji – w niebieskiej koszuli w kratkę- Nie wiesz gdzie ona jest ?

W odpowiedzi pokiwałąm głową, a Norweg zrobił smutną minę. Coś się stało.. Napewno !

Ostatnio myślę tylko o sobie i Prevcu – okryłam jego dłoń swoją dłonią – Jestem taką idiotką.. Co Cię tak przybiło Daniel ? Teraz mnie już nie unikasz ? Nie jesteś już zły ?

Popatrzył mi prosto w oczy i zobaczyłam w nich rozpacz. I.. łzy ?

- Isabelle stwierdziła, że jeśli Ty nie akceptujesz naszego związku.. to nie możemy być razem – odparł ponuro i odwrócił głowę w bok.

Spojrzenie miał skierowane na ludzi przechodzących obok hotelu chodnikiem, ale myślami był na prawde daleko.
Czemu ja wszystko psuję ostatnio ? Chcę , żeby byli szczęsliwi, ale oni razem ? Ze sobą ? Daniel z Isabelle ?! Tego nigdy bym sobie nie wyobrażała.
Na razie nie mogę tego zaakceptować.

- Ja.. - zaczęłam, jednak coś mnie powstrzymało.

Szybko cofnęłam rękę iprzyłożyłam ją do ust. Wstałam od stolika i udałam się w stronę toalety. Kilka sekund później wymiotowałąm do muszli klozetowej.

- Przepraszam, dobrze się Pani czuje ? - zaczepiła mnie recepcjonistka, która była w toalecie.
- Tak, tak – przytaknęłam i zmusiłam się do uśmiechu – Nie ma się czym przejmować, ale dziekuję za troskę.
- Pani jest w ciąży tak ? - miła blondynka podała mi chusteczki , ktrymi wytarłam umyte usta. Popatrzyłam na nią w dziwny sposób. Nic nie odpowiedziałam- Aa.. Nie? Rozumiem i przepraszam. W razie czego służę pomocą. Przepraszam jeszcze raz, nie chciałam być wścibska.

Miła recepcjonistka wyszła, a ja zostałam w toalecie sama z mętlikiem w głowie.

O nie.. Tego nie przewidziałam – zaczęłam panikować i nerwowo krązyłam obok toalet – Ciąza? To całkiem możliwe.

Wyjęłam telefon z kieszeni spodni i  sprawdziłąm w notatniku kedy miałąm ostatnią miesiączke. W moich notatek wynikało , ze okres spóźniał mi się już aż.. 6 dni !

- Czyli, co ? Dzidziuś ? - uśmiechnęłam się bezbarwnie i przejechałam dłonią po brzuchu.

****

ISABELLE POV :

- Peter, jak się czujesz ? - wyprzedzając Stefana wbiegłam do szpitalnej sali i zobaczyłam swojego nie doszłego męża na łózku. Już chciałam do niego podejść, ale poczułam czyjąś dłoń na ramieniu. A no tak. Kraft był tutaj ze mną.
- Pani, jest ... ?  - młoda lekarka zwróciła się nieprzyjemnym tonem w moją stronę. Widziałam jak patrzy na Słoweńca i pewnie zastanawiałam się czy brunet jest zajęty. Brak obrączki świadczył o braku małżonki, więc pozostawała opcja , ze ma dziewczynę lub narzeczoną.
- Przyjaciółką – odpowiedziałąm równiez chłodno, może i chłodniej niż ona. Ale nie będzie mi tu jakaś wymalowana lekareczka na 7 cm obcasikach podrywała narzeczonego mojej przyjaciółki- Narzeczona niesttey nie mogła przyjechać.

Peter zmartwiony popatrzył na mnie, ale uśmiechnęłam się pogodnie do niego i poklepałam po ramieniu. Lekarka przewróciła oczami i poprawiłą czarne okulary i przeniosła swój wzrok ze mnie w papiery.

- Nic Panu nie dolega – odparła bez emocji i wypisała jakąś receptę – Proszę kupić te maści . Opuchlizna zejdzie za kilka dni. I prosze na siebie uważać.

Podając Peterovi receptę zrobiła słodkie oczka , pozegnała się i wyszła z sali mierząc mnie wzrokiem.
Nie, zebym źle wyglądała bo zdążyłam się ogarnąc , tylko po prostu mnie nie polubiła.

- No więc, który z Was mi opowie co się tam wczoraj działo na tym wieczorze kawalerskim ? - zaczęłam rozmowę w samochodzie, który prowadził Stefan.
Obok niego siedział Prevc, a ja jako jedyna z tyłu.

Nic dziwnego, że chciałam się dowiedzieć jak spędzili wieczór, skoro Peter wylądował na izbie przyjęć ze zwichniętym palcem u lewej ręki. A po za tym, Kraft wbił do mojego pokoju z samego rana, gdyż Stiny nie mógł dobudzic. Należały mi się wyjaśnienia.

- Oj działo się, działo – Słoweniec uśmiechnął się do siebie i szturchnął w rękę Stefana, który odpowiedział identyczną reakcją- Ubawiliśmy się nieźle, no a efekty widzisz sama.
Pokazał mi zaczerwieniony palec i zrobił skrzywioną minę.

- O ten złamany palec pytasz ? - Kraft obdarzył mnie krótkim spojrzeniem i posłał pogodny uśmiech – Peter tańczył z Michaelem na barze w jednym klubie, a nadmiar alkocholu spowodował lekkie zachwianie i kontakt z podłogą.

Zaśmiałam się głosno i poprawiłąm włosy, bo z tego pośpiechu nie zdążyłam się rano uczesać. Może o to chodziło tej paniusi w szpitalu ? Aa,, mniejsza o to.

- A co robiliście przez resztę wieczoru ? - ciągnęłam jednego i drugiego za język, ale cięzko.. oj cieżko było coś z nich wydusić.

Wymienili znaczące spojrzenia, i żaden z ich nie odpowiedział na moje pytanie.
Cisze przerwał Stefan :

- Tak jak i wy . Imprezowaliśmy. A reszta niech pozostanie naszą tajemnicą.



***
- Co z Tobą ? ! - Daniel poderwał się z krzesła, gdy podchodząc do stolika zachwiałam się i o mało nie upadłam na podłogę.

Nie wiem od czego, ale zrobiło mi się słabo,a  czerń zalewała świat. Tande złapał mnie w odpowiednim momemncie.

- Powinnaś coś zjeść – podał mi miseczkę jogurtu z musli , jednak nie wzięłam posiłku od niego- To może coś innego. Nabiał, mięso, ser.. ? Moze przyniosę Ci sałatkę jakąś albo surówkę ?

Nic nie odpowiadałam tylko na wszystko kiwałam przecząco głową. Słowa zamarły mi w  gardle. No nie dam rady. I czuję się tak słabo..

- Zjedz cokolwiek, proszę Cię Stina – przyłożył ciepłą dłoń do mojego czoła – Nie dość , ze blada to jeszcze zimna ... Bardzo się źle czujesz ?
- Bardzo .. - odpowiedziałąm cicho i oparłam głowę o jego ramię. Przykmnęłam oczy i próbowałam wyciszyć, uspokoić mój organizm jednak nic nie pomagało.

Daniel nalał mi szklankę wody i podał mi ją do ręki.

- Wypij przynajmniej wodę – przymusił mnie do tego, jednak i wodę miałąm ochotę zwymiotować.

Jeśli takie są oznaki ciąży, to nie wiem jak ja przezyję 9 miesięcy..
Westchnęłam cicho , a mój organizm przeszedł dreszcz.

Tand z niepokojem patrzył na mnie, słyszałam jak jego serce bije szybko i ciężko. On się o mnie martwi. Troszczy. On mnie kocha. A ja byłam dla niego taka okrutna..

- Zaprowadzić Cię do pokoju ? - zapytał troskliwie i objął mnie w pasie, pomagając mi wstać.
- Zaprowadź mnie do lekarza – poprosiłam i wstałam przy pomocy blondyna.
- A do jakiego dokłądnie ?  - pomyślał na głos  , i włożył sybko swój telefon do kieszeni spodni – Do ogólnego chyba. Jakiś rodzinny nas przyjmie, no nie ?

Posadził mnie na kanapieprzy otwartym oknie i pobiegł szybko do naszych pokoi po dowody osobiste i kurtki. A ja zostałamz  recepcjonistką, którą wcześniej spotkałam w toalecie. Zdobyłam od niej potrzebne mi informacje.

Od razu wiedziałam do jakiego autobusu mamy wsiąść, zeby dojechać w odpowiednie miejsce .

- Ty wiesz, gdzie jedziemy ? - Daniel był zbity z tropu, ale i zaciekawiony.
- Do ginekologa mój drogi – wyjasniłam i zaczęłam wchodzić po schodach do ogromnego ładnie pomalowanego na biało bydunku z kremowymi filarami.

Blondyn popatrzył na mnie zdziwionny i już otworzył usta , jednak przyłożyłam mu palce do ust i przerwałam :
- Jeszcze nic nie wiem, ale jeśli okaże się , ze jestem w ciąży będziesz wiedziałm o tym pierwszy.. - Chwyciłam jego rękę i zatrzyłama się – I jako jedyny. Przynajmniej jak na razie. Masz nikomu nie mówić.

****


BARDZO DŁUGO , BO JUZ PRAWIE MIESIĄC NIC NIE DODAŁAM :( WYBACZCIE KOCHANI.

Nie możesz dodać komentarza.