• Wpisów: 49
  • Średnio co: 19 dni
  • Ostatni wpis: 1 rok temu, 09:57
  • Licznik odwiedzin: 11 537 / 990 dni
 
queenlive
 
Kolorowe światła utrudniały mi widok jednak po jakimś czasie moje oczy się do nich przyzwyczaiły i wszystko widziałam bardzo dobrze.
- Czy to nie Marry ? - Isabelle otworzyła szeroko oczy i nie mogła uwierzyć w to co widzi.
Sama nie wiem , która z na była w większym szoku.
- Tak to chyba ona - przytaknęłam niepewnie głową i podążyłam w stronę sceny - Chodź bliżej.
- Widzę , że komuś tu spodobał się striptizer - moja towarzyszka posłała mi oczko i uśmiechnęła się szeroko - Ale klate to on ma niezłą.

Trzymając kolorowe drinki w dłoniach i wesoło podskakując przyglądałam się bardzo dobrze bawiacej się pannie młodej.
Nasza słodka księżniczka z iskierkami w oczach mierzyła wzrokiem striptizera wciskając mu kolejne banknoty za spodenki.
Jednak nie to nas zdziwiło.
Dziewczyna była co prawda wstawiona , ale to nie tłumaczy jej późniejszego zachowania.

Marry pewna siebie wstała i podeszła do mężczyzny , który miał już na sobie tylko bokserki i zaczęła tańczyć wokół niego.
Pozostałe panie piszczały i krzyczały w niebo glosy.
A panna młoda posuwała się dalej w swoim zachowaniu.
Szybko wsunęła dłoń do jego bokserek , zapominając ,że jest na scenie.
Isabelle aż się zakrztusiła drinkiem , gdy zobaczyła co wyprawia moja była przyjaciółka.
Następnie czarnowłosa zaczęła całować się z lekko zbitym z tropu striptizem.
Pocałunek trwał dosyć długo. Zastanawiałam się czy nie interweniować , bo w sumie ona jutro wychodzi za mąż, ale  brak mojej reakcji nic by tu nie zdziałał.
Jednego się zdążyłam przekonać - Marry nie jest warta Michaela.

- Dobra , dobra - nagle na scenie pojawiła się Megan  ,która szybko odciągała pannę młodą od mężczyzny - Ty już nie pijesz.
- Zostaw mnie - odepchnęła ją i wpadła znowu na striptizera - Ja się dobrze bawię.
- Uspokój się . Jutro wychodzisz za mąż.

Widziałam jak moja kuzynka szepta coś czarnowłosej na ucho , po czym ta się trochę uspokaja i schodzi ze sceny.
- Kelner! Po proszę kolejnego drinka - wesoła Isabelle opróżnia kolejnego drinka i dołącza się do grupki tańczącej na parkiecie.

Ja powoli pije swojego drinka i przeczesuję pomieszczenie wzrokiem.
Wszyscy nadal dobrze się bawią.
Po chwili zauważam zdegustowaną Marisę kierującą się w stronę wyjścia.
Już opuszcza imprezę ?
Podchodze do niej , gdy stoi już przy wyjściu.
- Ty tutaj ? - pyta ze zdziwieniem.
Szybko.mnie poznała. Nie dobrze.
Może to dlatego , że nie jest pijana jak reszta ?
- Przyszłyśmy z Isabelle tylko na chwilę - uśmiecham się dł niej i wskazuje głową na roztańczoną koleżankę.
- Aha, rozumiem. Naprawdę dziwi mnie to , że się zaprzyjaźniłyście.

Kolejna osoba ,która mi to.mówi.
Owszem. Różnimy się od siebie.
Ona nie jest taka sama jak ja.
Nie zna granic i nie zamierza się bać.
A ja ?
Ja zawsze jestem ostrożna , uważam żeby nie zepsuć z nikim relacji i boję się, że kiedyś zostanę sama.
Samotność jest taka przytłaczająca.
Może Is jest taka przez to co ją spotkało.
Okropne zerwanie zaręczyn..

- Pewnie nic o.niej nie wiesz i to dlatego - Marisa smutno się uśmiecha i poprawia włosy , po czym ubiera kurtkę- Zmienisz zdanie , gdy poznasz prawdę. Tak.sądzę.
- Wszyscy tutaj coś do niej macie - cisnęłam jej prosto w twarz - Ona jedyna jest ucziwa względem.wszystkich.
- Tak Ci się tylko wydaje - parska śmiechem i przewraca oczami - Nie lubię Cię , wszyscy o tym wiedzą i pewnie liczą , że ja Ci opowiem całą prawdę , ale tak się nie stanie.
- Jeśli coś wiesz , proszę powiedz -  dreszcz mnie przeszedł po plecach. Jestem tak zdesperowana , żeby prosić Marisę o pomoc ?
- To mnie nie dotyczy - blondynka zmierzyła mnie wzrokiem i widać , że chciała coś powiedzieć jednak się powstrzymała i wyszła.

Kolejna tajmenica?
Co oni przede mną ukrywają ?
I czemu miałabym znienawidzieć Isabelle ?

Westchnęłam cicho i usiadłam na krzesełku przy barze.
Czuje pulsujący ból głowy.
Wracam do hotelu. Ale czy mogę zostawić Is tak po prostu ?
Kiwam głową , żeby do mnie podeszła .

- Chodź potańczyć - ciągnie mnie z ręce w stronę parkietu.
- Nie dam rady - czuje nagły przypływ gorąca.

Szybko chwytam się koleżanki nim upadne na podłogę.
Czarno włosa szybko zauważa , że coś mi jest.
- Stina  , co z Tobą ? Zbladłaś.
-Źle się czuję - mówię jakby resztkami sił - Bardzo źle .
- Idziemy do toalety - stwierdza i ciągnie mnie za sobą.

Powoli już tracę świadomość .
Coraz mniej widzę.
Przed oczami widzę czarne plamki.
Kolejne krople potu spływają po moim czole.
Jeszcze jeden ruch i się przewrócę. Chciałabym stać w miejscu i się nie ruszać
Wchodzimy do toalety i zaczynam wymiotować.
Długo to nie trwa , bo po chwili upadam na posadzkę i już nic nie widzę.


***


~ Isabelle POV

Siedzimy w taksówce i wracamy do hotelu. Sałbo wyglądająca Stina oparta jest głową o moje ramię i praktycznie nie kontaktuje. Coś jest z nią nie tak.
Przecież nie jest pijana. Wypiła może 1 drinka, nic więcej.
Może się zatruła ?

Muszę sprawdzić , która już godzina. Jutro tak czy siak musimy być na tym weselu.
Wkładam dłoń do torebki i przeszukuje ją dokłądnie.
Kosmetyczka, chusteczki, portfel.. Ale gdzie jest telefon ?

- Przepraszam, mógłby Pan włączyc to małe światełko ? - zwracam się do taksówkarza pełna obawy.

Przecież nie mogłam go zgubic. Wysypuję wszystko z torebki  na kolana , ale smartfona jak nie było tak jest nadal.

- Szlak! - mamroczę pod nosem – Trzeba się będzie wrócić.
- Zawracać ? - taksówkarz niepewnie patrzy na mnie , jednak ja zaprzeczam mu głową.
- Już jesteśmy przy hotelu – oznajmiam szybko i otwieram drzwi  samochodu – Pan tutaj poczeka, a ja tylko odporwadzę koleżankę do pokoju.
- Nie ma problemu – wzrusza ramionami starszy człowiek i zawiesza ręce na kierownicy – Klient płaci  klient rząda.

Jak ja mam wnieść ją do hotelu ?
Chwytam ją w pasie i zarzucam jej prawa rękę na swoją szyję  i jakoś udaje nam się wejść do hotelu.
Stoję  przy windzie i czekam aż drzwi się otworzą, a gdy to się dzieje uśmiecham się z ulgą widząc puste pomieszczenie.
Nie umyka mojej uwadze spojrzenie recepcjonistki, która nie ukrywa oburzenia.
Ciekawe od kiedy obsługa hotelowa miesza się w sprawy imprez klientów ?

Stina przytomnieje , więc transport jej nie jest już tak ciężką sprawą jak wcześniej.
Podchodzimy do jej pokoju , który jest zamknięty.

Peter jeszcze nie wrócił – informuję przyjaciółkę, która opiera się plecami o drzwi sąsiadującego pokoju .
- I dobrze – zakłada rękę za rękę i wygląda na oburzoną. Ruchem głowy odrzuca włosy na plecy – Pomyśli , że jestem pijana.
- Przecież nie jesteś – wkłądam klucz do zamka, a po chwili drzwi pokoju się otwerają – Wchodź.
- Isabbelle..- chwyta mnie za dłoń i siada delikatnie na łóżku – Muszę Ci coś powiedzieć ważnego.
- nie teraz Stina – przytulam ją na pożegnanie i podchodzę do drzwi – Musze wrócić się na imprezę po telefon. Zobaczymy się przed slubem.
- Dobra – przytakuje głową i naciąga na głowę kołdrę – Tylko przyjdź do mnie wcześniej.
- Obiecuję. Dobranoc.

Zamykam po cichu drzwi i wracam do taksówki.

Pod klubem prosze taksówkarza, aby zaczekał na mnie jescze chwilę.


Odrazu wchodze do przebieralni i zaczynam szukać telefonu. Gdzie ja go mogłam zostawić ?
Otwieram szuflada po szufladzie i nadal nic. Patrzę po podłodze, na szfie, nawet po wieszakach.
Nadal nic.

To oznacza, ze tutaj go nie ma.
Wychylam głowę z pokoju i zauważam, że już prawie nikogo tutaj nie ma.
Minęła dopiero godzina odkąd stąd wyszłyśmy , a na kanapie leży tylko Megan.
Oprócz niej nikogo tutaj nie ma.
Przeczesuję spojrzeniem resztę klubu i zauważam telefon na ladzie barowej.

Po cichu, na paluszkach podchodzę do baru i biorę telefon.
7 nieodebranych połączeń od Daniela i 10 wiadomości. Potem to przeczytam.
Narazie muszę sta jak najszybciej wyjśc.

Już mam wychodzić, gdy słyszę jakieś głosy. Czyżby awantura?
Szybko chowam telefon do torebki i odruchowo chowam się za ladę.

- Jak to jest możliwe ?! - słychać czyjeś krzyki , jakiejś kobiety, która zbiega z pokoi na piętrze- To się przecież nie mogło stać !
- Przecież wiedziałaś co robisz – mężczyzna z premedytacją odnosi się do kobiety- Nikt Cię do niczego nie zmuszał.
- To Twoja wina !- wszędzie bym rozpoznała ten głos. Marry. Ale z kim ona się kłoci i o co chodzi ?.
- Przespałaś się ze mną, za co nalezy się 150 zł – wychylam głowę, żeby zobaczyć mężczyznę i moim oczom ukazuje się striptizer. Ten sam , który dzisiaj tutaj tańczył dla pań.
- Wynoś się stąd ! - przyszła panna młoda uderza go w policzek i popycha w stronę drzwi – Masz o tym zapomniec ! To nie miało miejsca.
- Dobra – wzrusza ramionami i otwiera drzwi wyjściowe – Nie moja sprawa. Nara.

Marry . Taka porządna Marry. Tak bardzo zakochana w Michaelu Marry. Czy to możliwe, że mogła popełnić taki błąd ?
I to w dzień przed ślubem. No a dokłądniej  w dzień ślubu, bo jest już prawie rano.
Dziewczyna owinięta jakimś prześcieradłam załamana siada na środku pomieszczenia i zakrywa twarz dłońmi. Płacze.

Nie powinno mnie tutaj być. Nie powinnam tego zobaczyć. Nie powinnam o tym wiedzieć.

- Marry ? - troskliwy głos Megan dosięga mnie i widzę, jak blondynka przytula czarnowłosą – Weź się ogarnij.
- Serio ? - siąka nosem i patrzy bezradna na koleżankę . Trochę mi jej żal – Tylko taką masz dla mnie radę?
- Nie zamierzam Ci mówić, ze jest mi Ciebie przykro – Megan wstaje i ubiera kurtkę – Idź się ubierz. Wracamy do hotelu.
- Ale.. ? - okularnica patrzy na nią zbita z tropu i tak dziecinnie.

Kuzynka Stiny podchodzi po panny młodej i stawia ją na równe nogi. Ciągnie ją na górę i pospiesza. A ta potulnie idzie za nią.

- Przecież dzisiaj bierzesz ślub, prawda ? Więc przestań beczeć jak sześciolatka w przedszkolu , tylko weź się w garść.

Ciężkie westchnienie blondynki i siąkanie nosem Marry.

- Nic nie mów Michaelowi – rozkaz  Megan widocznie nie podoba się Marry bo mamrocze coś pod nosem – I tak się nie dowie.
- Ktoś mu prędzej czy później powie – w głosie czarnowłosej słychac płacz. Ktos tutaj jest niestabilny emocjonalnie.
- Wiemy tylko o tym my dwie. Ja nie powiem przysięgam, Ty też nie.
- A ten striptiizer?
- On nas nawet nie zna- uspokaja ją i mówi spokojnie – Podobno kochasz Hayboecka i chcesz z nim być do końca zycia. Prawda ?
- No tak – przyszła panna młoda opowiada pewnie i zdecydowanie, a w jej głosie słychać radość.

No serio ludzie ? Zdradziła narzeczonego – dziń przed ślubem- ale go kocha i chce być z nim do końca zycia, więc mu tego nie powie.

Chore.

- A więc nie zmarnuj sobie życia, przez coś co nic nie znaczyło -  pewność siebie Megan trochę mnie martwi. Kiedy ona się taka stała.

Zmianiam  pozycję z przysiadu na klęczącą i przez przypadek wywrama krzesło za sobą.
Jak to bywa złośliwością rzeczy- robi ono wielki hałas.

- Ktoś tam jest – przerażona Marry dopina sukienkę – Ktoś podsłucuje ! Idź to sprawdź.

***

Nie możesz dodać komentarza.