• Wpisów: 49
  • Średnio co: 17 dni
  • Ostatni wpis: 1 rok temu, 09:57
  • Licznik odwiedzin: 11 271 / 896 dni
 
queenlive
 
Poszłam do restauracji na parterze w której jedliśmy każdy posiłek. Nie ukrywam , że wszyscy lubieliśmy tutaj spędzać czas na wspólnych rozmowach i delektowabiu się przepyszną kuchnią orientalną.
Restauracja dopiero się zapełniała. Było około godziny 9. Rozejrzałam się po całej sali i zovaczyłam kilka znajomych osób. W stoliku pod największym oknem siedział zasypany Stefan posłusznie przytakujący Marisie , która była zafascynowana swoją wypowiedzią. Jej towarzysz jednak nie odwzajemniała zainteresowania , ponieważ zapewne marzył tylko o tym , aby jeszcze chwilę pospać.
Kolejna para , która zwróciła moją uwagę prowadziła już bardziej ożywioną rozmowę. Marry przekładała kolejne strony katalogu dla narzeczonych , a Michael dzielił się z nią swoją opinią , co nie należało do łatwych zdań , gdy cały czas ziewał.

- Chłopaki znowu wczoraj imprezowali - przywitał mnie męski głos , bardzo dobrze mi znajomy. Osoba ta podeszła do mnie i przywitała mnie pocałunkiem - Podobno wrócili dopiero o 4 . Słyszałem jak Marisa robi Kraftowi kazanie.  

Peter jeszcze coś tam mówił , zapewne same ciekawostki , jednak co innego teraz było moim zmartwieniem.
Isabelle. I jej nieszczęsny pamiętnik u mnie w torebce.

- Peter ..- zaczęłam niepewnie , gdy skończył opowiadać - Długo znasz Isabelle ?

Uważnie obserwowałam jego twarz. Jedna powieka mu drgnęła , przełknął głośno ślinę , jednak nie zachowywał się dziwnie. Na jego twarzy pojawił się mały uśmiech i popatrzył na mnie z zainteresowaniem.

- Kilka lat - odpowiedział spokojnie i posłał mi kolejny uśmiech -  A dlaczego pytasz ?
- Bo ją lubię - chwyciłam do ręki kartę dań , a Prevc podejrzliwie zmrużył oczy - Jaka ona jest ?
- To znaczy..?
- Co o niej sądzisz ? Chyba się przyjaźnicie.

Słoweniec przeczesał dłonią włosy i zaczytał się w karcie dań. Przewróciłam oczami i stwierdziłam , że nie dam się mu tak łatwo spławić.

- Nie powiedziałbym , że jest to przyjaźń - odparł po dłuższej chwili , gdy miałam wtrącić kolejne pytanie - Po prostu długo się już znamy i wiele przeszliśmy.

Powoli zmierzamy do celu. Muszę zadać jakieś konkretne pytanie , żeby mnie nie spławił.

- Rozumiem. Wspieraliście się w trudnych i dobrych chwilach - udałam zamyślenie i znowu drążyłam temat - Prawie jak przyjaciele. Co Was tak zbliżyło ?

Kątem oka widzę idącą w naszą stronę kelnerkę . Nie podchodź tutaj , jeszcze nie teraz. Możesz się przejść po sali i dolać komuś kawy? Albo polecićjakiś deser? Ewentualnie sprawdź czy nie ma Cię w kuchni.

- Długa historia - uciął temat i już na mnie nie spojrzał.
- Ja mam czas.
- Ale ja nie - zrobił smutną minę i duże oczy - Ty się możesz powłóczyc po mieście a ja idę na trening.
- Opowiesz mi wieczorem - sztyrchnęłam go i posłałam uśmiech.

Westchnął ciężko, jakby znudzony rozmową ze mną. A raczej moją nie wiedzą.

- Wieczór kawalerski - posłał mi oczko i przyjrzał mi się dokładnie - A Ty masz panieński w hotelu Franz. Zawieźć Cię tam wieczorem ?

Zaczęłam bawić się kwiatami w wazonie , niszcząc ich płatki. Kurde. Ten czas mija zbyt szybko. Jutro ślub na który bym nie poszła , gdyby Peter tam nie szedł. Przecież nie pójdzie sam.

- Nie trzeba - wzruszyłam ramionami i poprawiłam swoje włosy . Teraz chciałam , żeby kelnerka podeszła do naszego stolika jak najszybciej.
- Ale idziesz tam , prawda ? - noi mnie przejrzał. Gdy tylko tu przylecieliśmy i dowiedziałam się o ślubie , razem z Isabelle postanowiłyśmy zamiast na wieczór panieński iść do jakiegoś klubu i się tam dobrze bawić.

- Nooo,idę - powiedziałam jakby z przymusu , jednak tak naprawdę nie miałam zamiaru tam się wybierać.

Uśmiechnęłam się do kelnerki stojącej już przy naszym stoliku. Różowowłosa japonka o brązowych oczach wyjęła z fartuszka notatnik i czarny długopis i czekała na nasze zamówienie.

- Poproszę  sushi i do tego sake - złożyłam zamówienie , a Peter posłał mi zdziwione spojrzenie.
- Dla tej Pani jednak sok pomarańczowy zamiast sake - posłał kelnerce uśmiech , a ta szybko zapisała zmianę zamówienia i poszła w stronę kuchni.
- Nie chcę soku - skrzyżowałam ręce na piersi i byłam trochę oburzona - Już decydujesz za mnie . Co będzie dopiero po ślubie.
- Alkohol z samego rana? - uniósł do gory jedną brew i zaczął przeglądać gazetę o samochodach , którą przyniósł ze sobą - Wykluczone.
- Tutaj mają najlepsze sake w całym Tokio.
- Próbowałaś ? - popatrzył na mnie spode łba.  
- Wczoraj tutaj byłam i zamowiłam deser, a kelnerka mi poleciła sake. Nic wielkiego. Przecież nie zalałam się do nieprzytomności.

Brunet potrząsł oburzony głową i słyszałam jak mamrotał coś na mój temat pod nosem . Udałam , że nie widzę jego zachowania i mierzyłam wzrokiem kelnerkę idącą w naszym kierunku z zamówieniem.
Popatrzyłam na tacę i zayważyłam na niej kubeczek z dobrze mi znanym napojem.
Peter zmierzył wzrokiem dziewczynę , która się zaczerwieniła.

- Pani weźmie to sake - poprosił ją grzecznie i spokojnie - Nie zamawialiśmy tego.
- Tak , ale to dla tej Pani - różowowłosa podsunęła mi trunek pod nos - Od Pana przy barze. Życzę smacznego !

Skierowałam spojrzenie  w stronę baru i zobaczyłam siedzącego tam Manuela Poppingera. Od razu przypomniała mi się impreza NS której wpadł na mnie i poplamiłam nową sukienkę chyba czerwonym winem. Tak , to było czerwone wino. Później spierałam plamę z niego w męskiej toalecie.

Manuel pomachał do mnie i uśniechbął się szczerze. Peter popatrzył na mnie a później na niego. Był lekko zbity z tropu. Ja się jedynie mogłam modlić o to , żeby Austriak do nas nie podchodził.

- Pójdę to odnieść - wskazałam na sake i wzięłam kubeczek do ręki - Chyba , że Ty chcesz.
- Innym razem - rzucił i zaczął jeść śniadanie .

Wstałam powoli , ale jak najszybciej chciałam dostać się do baru. Manuel opierał głowę o prawą rękę , a lewą trzymał kieliszek z drinkiem. Gdy tyko mnie zauważył uśmiechnął się i wskazał krzesło obok siebie, na którym kilka chwil później się znalazłam.

- Widzę, że ładnie zaczynaaz nowy dzień - przywitałam się z nim oddalałam mu sake.
- Oo, rzuciłaś już - złośliwy jak zawsze - Szybka jesteś. Weź mnie tego naucz, bo zaraz trener mnie z reprezentacji wyrzuci.
- Ja nie mam problemu z alkoholem - zaakcentowałam mu dokładnie każdy wyraz - Nie upodabniają mnie do siebie. Peter kazał mi to odnieść.
-  To już wiem , dlaczego taka wredna od samego rana jesteś - zaśmiał się , a ja razem z nim. Chociaż wcale mnie to nie śnieszyło. Nie chciałam żeby mu się przykro zrobiło.
- Z jakiej okazji to ? - wskazałam głową na trunek .
- Kolejny dzień opijam ślub Marry - stwierdził smutno i położył głowę na blacie - Tak jak wczoraj z Tobą. Dziś też powinnaś się do mnie przyłączyć .
- Manuel przestań już . To już drugi tydzień.
- Ale ja ją kocham..- głos mu się załamał.
- Teraz już za późno - nawet nie wiedziałam jak go pocieszyć . Właśnie zdałam sobie sprawę , że mam problemy z alkoholem.
- Właśnie - podniósł się i przyjrzał mi się uważnie - Szukałem Cię.
- Po co?- uniosłam jedną brew do góry i czekałam niecierpliwie na jego odpowiedź. Zerknęłam na stolik , gdzie siedział Peter i moje śniadanie.
- Jurij chce się z Tobą spotkać .
- Jaki Jurij ?!- zdziwiłam się.
- A jakiego znasz?- Austriak zrobił dziwną minę i przewrócił oczami - No Tepes.
- On mnie nawet nie lubi.
- To akurat wie każdy , oprócz Prevca. Nie wiem czego chce , ale kazał Ci przekazać swój numer.
- Kiedy ma być to spotkanie ?- oby nie dziś , oby nosi dziś. W zależności czego odemnie chce muszę przemyśleć całe spotkanie z nim. Nie lubi mnie. Zawsze chce ze mnie zrobić idiotkę. I już nieraz próbował mnie ośmieszyć w oczach Petera. Ciekawe co wymyślił tym razem ? Może powinnam wsiąść ze sobą jakiegoś świadka ? Niech ktoś to potwierdzi , że on mnie nienawidzi.

Wstałam od baru i już miałam iść w stronę stolika , gdy Manuel chwycił mnie za rękę.

- Zapomniałem, że masz przyjść z Isabelle - dodał i uśmiechnął się na pożegnanie.

Kamień spadł mi z serca. Czyli nie chce mnie ośmieszyć ? Ale chwila. Zaraz.  Wtedy, w ogrodzie zimowym , gdy się pokłóciłam z Peterem oboje - i Jurij i Isabelle - stali w oknie i patrzyli na nas. Spisek ?

- Masz rację - zaczęłam jeść śniadanie i niepewnie popatrzyłam na Prevca - Mam mały problem z alkoholem.
- Już Cię u mówiłem na terapię - uśmiechnął się i chwycił mnie za rękę - Weź już nie pij, dobra ? Nie chce Cię w przyszłości z naszymi dziećmi  odwiedzać na odwyku.
- Nie przesadzaj - uszczypnęłam go - Nie jest ze mną tak źle jak z Manuelem .
***


Z Isabelle nie gadałam już od kilku z dni. A dokładniej od dnia w którym zobaczyłam ją w pokoju Daniela. Mój przyjaciel też od tamtej pory nie był skłonny do rozmowy ze mną. Pozatym nadal miałam pamiętnik czarnowłosej. O dziwo nikt się po niego nie zglosił.

Na wieczór panieński nie miałam ochoty iść i przyglądać się marry i Megan, które dobrze się bawią. Ubrałam kurtkę i czekałam na koleżankę przystanku pod hotelem. Ciekawe czy przyjdzie ?

- Wybacz za spóźnienie  - przywitała mnie z uśmiechem i przyciągnęła mnie do siebie – Zarezerwowałam nam bilety do kina.
- Na horror ? - pobladłam na twarzy i czekałam na reakcję Is. Była już godzina 22 ,a  wokół panowała ciemność. Pozatym mamy wracać nocą do hotelu,a  ja nienawidzę horrorów.
- Idziemy na seans !- klasnęła w ręce i wsiadła do metra ,, a ja podążyłam za nią – Najpierw komedia , potem thliller a na końcu film grozy.
- Przynajmniej nie horror – wzruszyłam ramionami – Japońskie horrory są najgorsze.
- Ta przerażająca dziewczynka z czarnyi włosami ?- moja towarzyszka uśmiechnęła się i przejrzała bilety dokłdnie – Właśnie na taki idziemy .

Moja ręka poędrowała w stronę czoła, na której wydała docyś głośne "plask". No to już po mnie. Nie jestem tak bardzo stabilna psychicznie. Jedank nie chcę się ośmieszć przed Isabelle. Mogę przecież zamknąc oczy, prawda ?

***

- Nie dam rady tego już oglądać – szepnęłam Isabelle, która też niezbyt lubiła horrory . Obie przymykałyśmy oczy w bardziej straszniejszych akcjach .
- Chodź – wstała z miejsca i pociągnęła mnie za rękę – Wracajmy. Ja też się boję.

I tak oto opuściłyśmy praktycznie pełną salę kinową po obejrzeniu tylko jednego całego filmu : komedii- romantycznej. Trochę sobie popłakałyśmy.

Poszłyśmy do baru obok kina , gdzie Isabelle zamówiła sobie drinka,  a ja tylko owocowe smoothie. Alkohol rzucam.

- Nie chce mi się wracać jeszcze do hotelu – stwierdziłam dopijając już moją bombę witaminową. Czarnowłosa też już kończyła drinka- Gdzie jeszcze możemy iśc ?
- Wiem , gdzie pójdziemy – uśmiechnęła się ukazując perliście białe zęby  Na impreze do Marry.
Weź nie żartuj – szturchnęłam ją w bok i wysżłyśmy z baru.
- Mówię serio Stina. Chodź, będzie fajnie.
- W sumie my też jesteśmy zaproszone – zamyśliłam się przez chwilę , po czym drazu rozpromienniałam – Dobra idziemy.

****

Znalezienie hotelu w którym odbywała się impreza nie należało do najłatwiejszych. Ostatecznie jakiś student pomógł nam dotrzeć do celu.
Impreza odbywała się w specjalnie wyznaczonej do takich okazji sali. Zaczęłam tańczyć w korytarzu, gdy tylko usłyszałam muzykę. Isabelle się do mnie przyłączyła, a dwaj ochroniarze ( bardzo młodzi ochroniarze ) patrzyli na nas rozbawieni.

Bałam się, ze nas nie wpuszczą, jednak nie było z tym problemu.

- Druhna honorowa i fryzjerka panny młodej meldują się na miejscu – czarnowłosa zasalutowała mężczyzną,a  Ci wybuchli szczerym śmiechem . Otworzyli nam drzwi i tak oto znalazłyśmy się na imprezie.
- Dobra, i co teraz ?- pociągnęłam koleżanke w  stronę baru, skąd miałyśmy dobry widok na całą salę. - Wszyscy są tutaj przebrani w jakieś stroje. Tylko my się wyróżniamy.
- O widzę Megan – Is podniosła palec wskazujący na dziewczyę w różowo czarnym kostiumie – Króliczek Playboya.

Obie wybuchnęłyśmy śmiechem. Czarnowłosa zamówiła kolejnego drinka , aja przeczesałam wzrokiem teren. Marry ubrana jako księżniczka ? Hmm, dośc skąpa ta księżniczka. Napewno nie jest ona jedną z postaci Disneya.
Wszystie dziewczyn siedziały na kanapach przed sceną.
Panna młoda miała diadem na głowie. Nagle światło zmieniło się na ciemniejsze, a na scenie się ktoś pojawił. Panie zaczęły piszczeć i machać banknotami w stronę mężczyzny.

- Mają striptizera – dziewczyna obok mnie wytrzeszczyła oczy i wraz z dronkiem odwróciła sięw stronę pokazu- Patrz co się dzieje pod sceną.

Striptizer  ubrany w strój policjanta, równie skąpego jak nasza księżniczka zaczął tańczyć. Nie ukrywam, ze był to bardzo przystojny policjant i jeszcze jak zbudowany !
Ogarnij się Stina! Musicie się przebrać.


Bardzo cięzko było mi oderwać wzrok od mężczyzny, jednak prawie wpadłam w euforię, gdy zobaczyłam przebieralnie a w niej kolorowe stroje.

- Dołączmy do zabawy – pociągnęłam Is w stronę kostiumów i szybko zaczęłyśmy buszować w poszukiwaniu odpowiednich strojów. Przecież nie chcemy stracić występu striptizera.
- Dobra mam – moja "przyjaciółka " założyła strój pielęgniarki , do tego wysokie czarne szpilki( które zapewne zdjemnie odrazu, gdy wszyscy zaczną tańczyć ) a do tego długie proste blond włosy i okulary- Poznają mnie?
- Tam masz toaletkę. Trochę się podmaluj i będie dobrze.

Do wyboru miałam tyle strojów jednak nie znalazłam niczego konkretnego. Rzuciam okiem na malująca się Isabelle i w szybie lustra odbił mi się idealny strój.

- Kobieta Kot ! - uśmiechnęłam się i szybko założyłam opinający lateks,a do tego kocie uszy i maskę. - Ja gotowa! Możemy iść.


Obejrzałyśmy się jeszcze dokłądnie, czy aby napewno wyglądamy dobrze i dołączyłyśmy do zabawy.

Wyszłyśmy w idealnym momencie, bo tego co zobaczyłyśmy nigdy bym się nie spodziewała.
***


Na ten rozdział musieliście długo czekac, ale jakoś tak życie mi się rozregulowało i jeszcze wakacje są.. :D Ale wzięłam się w garść i przez noc napisałam ! ^-^
Wprowadzenie do kolejnego rozdziału, który będzie ciekawy. I postaram się go napisać jak najszybciej. :)

Nie możesz dodać komentarza.