• Wpisów: 49
  • Średnio co: 20 dni
  • Ostatni wpis: 1 rok temu, 09:57
  • Licznik odwiedzin: 11 590 / 1016 dni
 
queenlive
 
Nie zostałyśmy na dekorację , ponieważ musiałyśmy wracać do pracy . Całe zawody przegadałyśmy , więc nic z tego nie wiedziałyśmy. A poza tym już rozmawiałyśmy o tym w jaki sposób Michael oświadczy się Marry i planowałyśny ich wesele . Akurat my takie już jesteśmy. Można się do nas przyzwyczaić .
Najbardziej rozbawiło mnie to , że nawet nie wiedziałyśmy na którym miejscu skończyli nasi chłopcy. W naszych roboczych wdziankach siedziałyśmy na leżakach do masażu i czekałyśmy na " klientów ". 
W korytarzu usłyszałam głośne głosy , trzaskanie drzwiami i śpiewy. Po chwili drzwi się otworzyły , a pomieszczenie zapełnione zostało przez około 15 osób. Patrzyłam na nich zdziwionymi oczyma i nie wiedziałam któremu mam odpowiedzieć , ponieważ każdy cos do nas mówił a my nawet nic z tego nie rozumiałyśmy. Jedynie Megan siedzącą na krześle pod ścianą uważnie każdego słuchała i prowadziła zacięta wymianę zdań. Ja się jedynie uśmiechałam a Marry tylko kowala głową . 
Rozejrzałam się po pokoju i nigdzie nie zobaczyłam Petera. Patrzyłam jak Kenneth tuli do siebie Megan , a Marry jest obdarowywana pocałunkami przez Hayboecka. 
Poczułam się zazdrosna.
- Wisisz mi 200 zł - stwierdził radośnie Daniel i wyciągnął rękę po banknot w stronę Richarda Freitaga - Mówiłem Ci , że Pero znów wygra. 
- Już się więcej z Tobą nie zakładam - Niemiec przewrócił oczami , ale dał norwegowi odpowiednią kwotę - Gdyby Severin wygrał to Ty byś mi płacił. 
- O ile by pokonał Prevca co wcale nie jest łatwe - dołączył się Kenneth - Ciężko z nim wygrać e tym sezonie. 
- Niepokonany - zaśmiała się Marry i posłała do mnie oczko - A tak w ogóle gdzie on jest ?
Kilka osób popatrzyło na mnie takim spojrzeniem jakbym była opiekunką słoweńca. Noe ukrywam , że zrobiło mi się trochę glupio. Pokłóciliśmy się , ale to nie znaczy odrazu , że mamy się unikać . W geście odpowiedzi wzruszyłam tylko ramionami , ale już po chwili drzwi się otworzyły i do pomieszczenia wszedł Peter razem z moim wrogiem numer 1 czyli Jurijem.
- I co , już wycałowały was fanki ? - zapytał pogodnie Kraft który już ułożył się na leżaku przedemną wyczekując aż znaczne masaż .  Gdy się schyliłam Stefan przyciągnął mnie do siebie i szepnął do ucha - Zamęczysz się dziewczyno. 
- Nasz zwycięzca musi sobie zaszaleć - wtrącił Tepes i posłał mi znaczące spojrzenie. 
- Cierpliwości - odszepnęłam Austriakowi i zaczęłam delikatnie masować jego plecy - Musi się jeszcze on we wszytko wtrącać? 
Prevc mu o wszystkim gada a potem ten ma mnie czym drażnić. 
- Będziesz się nim przejmować ? - Stefan się uśmiechnął i odwrócił głowę w moją stronę - Dzieciaczek , który myśli , że jest tutaj najlepszy , bo jego ojciec tu pracuje. Ja tam go nie lubię.
- Ja też - odpowiedziałam uśmiechnięta i spojrzałam na słoweńca co niestety było błędem . 
- W towarzystwie się nie szepta - skarcił nas Tepes , który odwrócił się w stronę dzisiejszego zwycięzcy - I co , były tam jakieś fajne fanki ?
Nie lubię go. Wie o wszystkim , ale i tak się musi nademna znęcać.  
Peter obdarzył go ostrym spojrzeniem i lekko oparł się o ścianę .
- Jest w czym wybierać - odpowiedział bez żadnych emocjinw głosie. 
- To co Ty tutaj jeszcze robisz ? 
- Jeśli interesują Cię dziewczyny w wieku od 12 do 17 lat to możesz iść wyrywać - Prevc podniósł jedną brew do góry , a ja bezgłośnie mu podziękowałam.
Całe towarzystwo wybuchło śmiechem i przez dłuższą chwile nie mogliśmy się uspokoić . Tepes zdobił się czerwony na twarzy i popatrzył na mnie z nienawiścią. Oj nie będzie z nim łatwo . Odpowiedziałam mu uśmiechem , którego o dziwo odwzajemnił .
Po ponad godzinie w pomieszczeniu zostało już kilka osób . A raczej już tylko ja ze Stefanem. Był jeszcze Daniel, ale nie chciałam z nim rozmawiać dlatego wyszedł.

- Prevc się obraził – stwierdził Austriak i przytaknął sam sobie głowę – Masz płaszcz.
- Tak bardzo to widać? - wzięłam od niego czarne ubranie i założyłam je na siebie. Trochę mnie to zmartwiło, że prawie każdy już o tym wie co się stało w samolocie.
- Yhym – Kraft niechętnie mi prztaknął i objął ramieniem – Nie łam się , ja zawsze będę przy Tobie i Ci pomogę.
- Tak jak ja jeździłam z Tobą na wszystkie zawody.
- Dokładnie – uśmiechnął się i otworzył mi drzwi – No to musisz mi wszystko opowiedzieć.
- Tylko, żeby się to nie skończyło tak jak z Tande – przewróciłam oczami i próbowałam zachować powagę  - W sumie nie wiem czemu mi tak wesoło.
- Ej ! -  skoczek szturchnął mnie w bok i popatrzył zazdrosny na mnie – Wszyscy wiedzą o co chodzi oprócz mnie. Foch !
- No wiesz ? - podniosłam jedną brew i przyspieszyłam kroku – Będziesz czegoś chciał, zobaczysz , zobaczysz.
- Ale opowiesz mi ? - prosił biegnąc za mną – Obiecuję, ze się w Tobie nie zakocham tak jak Daniel.
- Ej – zatrzymałąm się i zmierzyłam go wzrokiem – A jednak wiesz.
- Coś tam słyszałem. Wiesz.. Tepes plotkował.
- No cóż. Mogłam się domyśleć – uśmiechnęłam się i pociągnęłam  go za rękę- Muszę się czegoś napić Idziemy do baru.

***

Dziś Sylwester. Suuuper. Ale tak naprawdę to nie mam się z czego cieszyć. Inaczej wyobrażałam sobie zakończenie tego 2015 roku. Peter nie zaprosił mnie na dzisiejszą zabawę, Stefan idzie z Marisą, więc pozostają mi trzy opcje do wyboru : iść sama, iść z Danielem, lub nie iśc wcale. Leniwie podniosłam powieki i zobaczyłam małą śnieżycę za oknem. No pięknie. Tego to się nie spodziewałam. I na dodatek nie mam jakich butów ubrać.

- Los mi mówi , żebym nigdzie nie szła – wymamrotałam sama do siebie i okryłam się kołdrą aż po uszy. Przynajmniej narazie nie mam zamiaru nigdzie iść. Poleżę sobie tak do 14 ,a  potem mogę wstać.

Jednak moje przyjaciółki nie były dla mnie takie wyrozumiałe i weszły do pokoju bardzo głośno, a jedna z nich trzasnęła drzwiami. Pewnie Megan, to bardzo w jej stylu. Przykryłam głowę poduszką i starałm się nie zwracać na nie uwagi, ale po chwili obie rzuciły się na moje łóżko i już nie było mowy o spaniu. Ba, nawet o leżeniu.

- Idźcie sobie , chcę spać – prosiłam je zaspanym spojrzeniem, jednak one nic sobie z tego nie zrobiły i ściągnęły ze mnie kołdę- Ej, zimno mi!
- No wstawaj wreszcie ! - kuzynka szarpała się ze mną , jednak nie była w stanie ruszyć mnie z łóżka – Jest już prawie trzecia !
- Co ?! Już tak późno ?- szybko chwyciłam do ręki telefon i zobaczyłam 8 nieodebranych połączeń od nich i kilkanaście smsów. Kurde.. Chyba mnie szykały.
- Ogarnij się i idziemy na obiad – stanowczy ton Marry do mnie przemówił , dlatego wzięłam ubrania i poszłam się przebrać do łazienki – A tak wogóle to o której mamy dziś po Ciebie przyjechać ? Pojedziesz ze mną i Michim no nie ? No pewnie, ze tak. Nie będziesz się tramwajami poniewierała.

No proszę. A ona już wszystko zaplanowała. W sumie ja nawet nie podjęłam decyzji i nie wiem czy chcę tam wogóle iśc. Zaczęłam myć zęby i nie odpowiedziałam jej. Po chwili drzwi łazienki się otworzyły , a w progu stanęła moja przyjaciółka.

- Ale idziesz no nie ? - czarnowłosa poprawiła swoje kujonki i założyła rękę za rękę .
- Nie wiem – wzruszyłam ramionami i zaczęła opłukiwać wodą moją szczoteczkę. Poczułam, że dziewczyna chwyta mnie za ramię , a zaraz potem odwróciła mnie w swoją stronę.
- Nie waż się nie przyjść – zagroziła mi i popatrzyła na mnie poważnie – Stina, proszę Cię. Nie zachowuj się jak dziecko.
-Nie zachowuje się tak.
- Doprawdy ? - Marry uniosła prawą brew i puściła moją rękę – To, że się pokłóciliście to nie znaczy , że teraz masz go unikać.
- To co mam tam sobie tak poprostu przyjsć ?
- Dokładnie – odpowiedziała mi z promiennym uśmiechem i poklepała po ramieniu – No widzisz jakie to proste.

Łatwo jej mówić. Ciekawe co by zrobiła, gdyby Michael potraktował ją w podobny sposób. Pewnie by się załamała i oskarżałaby o wszystko Daniela , jednak miała trochę racji. Czemu ja mam go unikać ? I czemu unikam Daniela ? Ja tu akurat jestem ofiarą, no przynajmniej tak mi się wydaje. Zdecydowanym krokiem udałąm się w stronę szafy i zaczęłam przeglądać swoje ubrania. Przesuwałąm wieszak, po wieszaku z kwaśną miną. Nic mi nie pasowało. W części z nich już byłam, część z nich nie pasowała do butów , a częsc poprostu mi nie odpowiadała z niewiadomych względów.

- W tym pójdziesz ? - Megan położyła podbródek na moim ramieniu i przyglądała się brzoskwiniowej tiulowej sukience z gorsetem i diamentami-Ona jest cudowna.
- Chyba jeszcze nigdzie w niej nie byłam – uśmiechnęłam się sama do siebie i próbowałam sobie przypomnieć czy kiedykolwiek miałam ją na sobie. - Nie , chyba nie.
- No to idziemy – Marry przeglądająca moje dodatki prawie krzyknęła z zadowolenia- Wszystko masz?
- Chyba tak.. Nie, nie mam butów- otworzyłam dolną część szafki i zaczęłam przeglądać szpilki, które zabrałam ze sobą. Niestety, żadne z nich nie pasowały do tej sukienki.
- Buty to nie problem moja droga – z odsieczą przyszłą mi Megan , która szybko wyszła z pokoju. Razem z Marry wymieniłyśmy spojrzenia, ale po chwili już każdej z nas na twarzy pojawił się uśmiech, gdy zobaczyłyśmy Megan obładowaną butami.- No proszę, wybieraj.

Położyła na białym puchowym dywanie około dziesięć par butów. Jakie to szczęście, że mamy ten sam rozmiar. Przeglądałam sliczne szpilki i cudowne kozaczki. Do wyboru do koloru. Obie przyglądały mi się uważnie. Jednak po chwili były już znudzone moimi przymiarami. Moja kuzynka wyjęła telefon i zaczęła przeglądać Facebooka a dziewczyna Hayboecka przegrzebywała moją szkatułkę poszukując odpowednich kolczyków. Wkońcu, po wielokrotnych przymiarkach wybrałam białe szpilki. W połączeniu z sukienką, efekt był powalający.

- No to mamy gwiazdę wieczoru ! - Megan klasnęła w ręce i zaczęła mnie okręcać wokół mej osi.
- I tak ma być – Marry cmoknęła i puściła mi oczko – Niech Prevc patrzy i płacze.

***

Sala balowa była pełna gości, co mnie zresztą nie zdziwiło.  Skoczkowie przyjechali tutaj ze swoimi partnerkami, przyjaciółmi i rodzinami. Ja bardzo cieszyłam się ztego, że wzięłam ze sobą Megan, która byłą bardzo szczęśliwa z tego, że mogła tutaj być.
Skończyło się tak, że przyszłam na tę imprezę z Danielem. Na początku nie byłamz  tego zadowolona i naprawdę bardzo się obawiałam, ale przecież to mój przyjaciel i wie co jest między mną a Peterem, i napewno nie będzie chciał sie w to mieszać. Chociaż tego właśnie się najbardziej obawiam.
Nie mam innego wyboru, musze mu zaufać. Nie chciałam nikomu dzisiaj przeszkodzać. Marry wraz z Michim zaoferowali, ze mogę im towarzyszyć, tak samo jak Megan i Kenneth oraz Stefan z Marisą. Miło mi było, że przynajmniej na kogoś ogę liczyć, ale odebrałąm to jako litość i współczucie. A pozatym każdy chce się dobrze bawić z osoba towarzyszącą, więcnie będę się wpychać na trzeciego.

Od czasu gdy Tande mnie pocałował nie rozmawialiśmy ze sobą wogóle. Cały dzień zastanawiałam się czy powinnam poruszać dzisiejszego wieczoru ten temat i nie znalazłam odpowiedzi. Nie chcę mu złamać serca, ale chcę , zeby wszytsko było jasne.

Serce waliło mi , gdy razem wchodziliśmy do pomieszczenia. Widzizłąm jak Stefan patrzy na mnie z ogromnym zdziwieniem. Odpowiedziałam mu znaczącym spojrzeniem, co skomentował skinięciem głowy. Głęboki wdech i mogę zacząć się bawić.

- Zatańczymy ? - Norweg wyciągnąłdłoń w  moim kierunku,a  ja niepewnie ją chwyciłam- Proszę Cię, nie unikaj mnie.
- Dobrze wiesz, dlaczego tak jest – skarciłam go i położyłam mu doń na ramieniu. Wszystkie pary tańcza jakieś powolne tańce, dlatego my wybraliśmy i taki. - Sam wszystko zepsułeś.
- Wybacz mi, ze byłem z Tobą szczery.

Popatrzyłam mu prosto w oczy i zobaczyłam w nich ból. Widziałam, ze ciężko mu o tym mkówić i jest to dla niego ciężki temat , ale niemożemy już tego odkładać. Nie chce , zeby on cierpiał. Jakby nie było kocham go, jak przyjaciela, ale go kocham.
Kurde jeszcze tego mi brakowało , zeby Daniel się we mnie zakochał .

- Kocham Cię i nie potrafiłem już tego dłużej ukrywać – rozluźnił uścisk w którym mnie trzymał – A szczególnie nie teraz, gdy Prevc udaje takiego niedostępnego. Widzę jak cię rani i nie pozwala się zbliżyć.
- To widać aż tak bardzo ? - zapytałam z naiwnością jak małe dziecko.
-Bardzo – pogładził dłonią mój policzek – Ja tylko chcę żebyć była szczęśliwa.

Powieki zaczęły mi drgać , a łzy napływać do oczu. Nie płacz, nie płacz. Tylko spokojnie. Nie potrafię nad sobą zapanować słysząc takie słowa. Dlaczego nie potrafię go pokochać ? Widzę, że jest we mnie akochany na zabój i oddał mi swe serce, jednak mojego niestety nie dostanie.

- Wybacz mi Daniel, ale ty nie możesz mi dać szczęścia – przytuliłam się do niego i nie puściłam go aż do chwili gdy byłam już spokojna – Ale nie obrazisz się na mnie , no nie ?
- Nigdy – obdarzył mnie uśmiechem i obrócił mnie wokół mojej osi , a moja śliczna sukienka zawirowała przyciągając spojrzenia niemieckich skoczków którzy patrzyli na mnie z zadowoleniem- Ale jak Prevc Cię skrzywdzi, to go zabiję.
- Ej- stanęłam w miejscu i przekręciłłam głową – Nie przesadzaj.
- No dobra- blondyn przewrócił oczami i chwycił mnie w talii-Poprostu nie chciałbym być na jego miejscu w takiej sytuacji.
- Daniel, ja Cię nie zamierzam odwiedzac w więzeniu – zagroziłam mu i poszliśmy usiąść do naszego stolika.

Przy stole nasi znajomi siedzieli i bawili się w najlepsze. Jak zawsze toczyły się ożywione rozmowy, ciągle ktoś się smiał, i każdy udzielał się w konwersacji. Obok mnie siedzieli bracia Petera, z którymi pierwszy raz odkąd tutaj pracuję tak dużo rozmawiałam. I dowiedziałam się dużo ciewych informacji. Każdy z nich opowiadał o swoich początkach ze skokami, o zainteresowaniach , o planach na przyszłość, Domen nawet wspominał coś o szkole. Ale nic nie interesowało mnie tak bardzo jak wzmianki o Peterze.
W pewnym momencie Peter odszedł od stołu wraz z Kennethem i wyszli pośpiesznie  z pomieszczenia. Prevc przyszedł sam ?

- Patrzcie kto tutaj idzie – Marisa upiła łyk drinka i zrobiła kwaśną minę. Widocznie nie przepadała za dziewczyną ktora właśnie szła w kierunki naszego stolika, a za nią podążał Słoweniec i Norweg.
- Isabelle ! -Cene bardzo się ucieszył na widok dziewczyny i pospiesznie podszedł do niej , aby się przywitać. Ciekawe skad się znają.

Uważnie przyglądałam się Isabelle. Była ona naprawdę śliczna. Moją uwagę przyciągnęły jej głębokie brązowe oczy, ładnie obmalowane brązowym cieniem do powiek i kredką do oczu. Widać , ze dziewczyna dużo czasu poświęciła na maijaż, ale nie dziwię się jej, przecież dziś jest Sylwester. Długie, podkręcone przy końcach czarne włosy spięła w wysoki kucyk. Najbardziej spodobała mi się jej czarna koronkowa sukieka,która bardzo dobrze podkreślała jej talię, a do tego czarne szpilki.

- A co ona tak na czarno ? - poddenerwowana Marisa szeptała do Stefana . Dobrze , że siedziałam blisko, bo nic bym nie usłyszała – Umarł jej ktoś czy co ? - Może poprostu lubi ten kolor – Kraft był bardzo spokojny, ale widziałam jak z precyzją bada wzrokiem czarnowłosą.
- Czarny wyszczupla – wtrąciła Marry chłodno, po czym stwierdziłam, że ona również nie przepada za naszą nową towarzyszką – Pewnie latego się tak ubrała.
- Przecież ona jest chuda jak jakaś modelka – usprawiedliwiłam dziewczynę, którą chyba zaczęłam lubić. Widziałam jak się uśmiechała do swoich rozmówców i jak serdecznie się z nimi witała- Ktoś tu jest zazdrosny.

Zobaczyłam jak Michael wstaje  z miejsca i idzie się z nią przywitac, dlatego poszłąm razem z nim. Przez chwilę czułam się jak idiotka , ponieważ chyba wszyscy ją tutaj znali. Wszyscy oprócz mnie i Megan, która wyglądała na trochę zagubioną  w tej sytuacji.

- Cześć Stina jestem – wyciągnęłam do niej rękę i uśmiechnęłam się promiennie. Ciekawe czy mnie polubi- Miło mi Cię poznać.

Zaniepokoiło mnie to, ze dziewczyna nie podaje mi ręki. Czyżbym zrobiła coś nie tak ? Raczej nie. Po upływie kilku sekund czarnowłosa delikatnie uścisnęła moją dłoń , ale zaraz potem ją puściła.

- Isabelle – patrzyła na mnie z  góry , a  w jej głosie wyczułam chłód. Gdyby powiedziała to głośniej, każdy by wyczuł, ze jakieś napięcie jestw  powietrzu.

Chciałam coś powiedzieć, jednak ona mnie minęła i usiadła obok Prevca. Wzruszyłam ramionami, jak gdyby nigdy nic, ale trochę mnie to dotknęło.

Co ona do mnie ma? Przecież mnie nie zna. I czemu Marisa i Marry jej nie lubią ? Ale z ato Peter ja lubi. I Kenneth też.

Po pierwszym wrażeniu jakie Isablle na mnie zrobiła, wnioskuję, że się nie zaprzyjaźnimy.

****
Wybaczcie kochani, ze musieliście tyle czekać na rozdział, ale miałam cały rozdział napisany już w takiej aplikacji na telefonie. Niestety telefon uległ awarii i musiałam go oddać do naprawy, dlatego musieliście tyle czekac na rozdział :)

Nie możesz dodać komentarza.